tymoteusz bajor chinese

PRAWIE

gdzie aktualnie jestem?

Śmieszne. 

Czytałem ostatnio newslettery Andrzeja Krzywdy, kilkakrotnie pisał o tym, że warto dokumentować to co się robi. Prowadzenie bloga i pisanie o tym nad czym się aktualnie pracuje ma wartość. Długo zastanawiałem się o czym napisać tego postu, a chciałem coś stworzyć. Tematów jest jednocześnie dużo i mało. Mój kanał na YouTube pozwala na szybkie przekazanie tego co mam w głowie, na przelanie do postu nie zostaje wiele materiału. Jednak wczoraj doszedłem do wniosku, że w sumie aktualnie jestem na pewnym etapie, trwającym dość niespodziewanie. W styczniu nigdy bym nie podejrzewał tego jak będzie wyglądał mój czerwiec.

Prawie podróżuje 

Ostatni raz za granicą byłem w lutym 2020, kiedy to jeszcze nikt (prawie nikt) nie przypuszczał wielkiego czarnego łabędzia tak radykalnie zmieniającego nasze życie. Odwiedziłem wtedy Poprad na Słowacji, miał być to jeden z tych mniej ważnych wyjazdów tam tegorocznych. Kupiłem bilety do Holandii i Belgii oraz w jedną stronę do UK. Wszystko odwołane. 

Nie tak dawno nastąpił pewien przełom, zapowiedź certyfikatu EU dla zaszczepionych to jedno, a drugie, to niektórym krajom zabrakło pieniędzy i otworzyły się dla każdego (Chorwacja, Bułgaria, Macedonia itp.). Po ponad roku niepodróżowania poza Polską chyba jednak uda się gdzieś wyjechać i poznać trochę świata. Kupiłem bilety do Czarnogóry. Jednak jak pokazują doświadczenia z 2020 to najwyżej znaczy tyle, że jeśli odwołają lot to będziesz mieć problem ze zwrotem pieniędzy. Łudzę się, że się uda przekroczyć wszelkie bariery, a obecnie piętrzą się one w zastraszającym tempie. Dwa tygodnie szukałem informacji dotyczących wjazdu do Kosowa, aby być pewnym bezpiecznego i legalnego wjazdu. Każda ambasada podaje inne informacje, może najlepiej byłoby się poddać i nie jechać.

Prawie zadałem 

Podążam za marzeniami i stawiam sobie ambitne cele (I hope so, że są ambitne), dlatego chcę studiować za granicą. Pierwszy etap do osiągnięcia tego, to wykazanie odpowiedniej znajomości angielskiego. Powinno się zdać jakiś egzamin albo przynajmniej zdanie jego ułatwia cały proces rekrutacji w wielu krajach. Od miesiąca intensywnie uczę się całego formatu egzaminu IELTS, poświęcam na to sporo mojego wolnego czasu. Znajduję moje słabe strony i staram się je eliminować. Data egzaminu zbliża się nieubłaganie, a ja prawie zdałem. Już tak niewiele zostało do sfinalizowania tej angielskiej mordęgi. Na wiele miesięcy wystarczy mi tekstów o nornicach, oczyszczaniu wody w Australii czy rodzajów wysypisk w UK. 

Prawie rozumiem chiński

Od roku uczę się mandaryńskiego, skończyłem całe Duolingo. Chciałbym podejść do egzaminu HSK1 (poziom A1) na jesieni tego roku. Duolingo nie jest idealne, ma swoje wady. Jedną z nich jest brak możliwości ćwiczenia mówienia i trudniejszego słuchania w ich kursie chińskiego. Po tych wielu miesiącach nauki moje słownictwo i gramatyka wykraczają poza poziom A1, jednak słuchanie i mówienie pozostało upośledzone. Przez to, wydawałoby się, drobne zaniedbanie teraz mam autentycznie poważny problem z zrozumieniem czegokolwiek po chińsku ze słuchu. Także, czeka mnie skupienie się na tych brakach. 

Prawie mam pytona 

Na początku tego roku poznałem tajniki programowania i wtedy uczyłem się HTML, CSS i JavaScript. Teraz, gdy AI i ML stają się coraz potrzebniejsze w wielu branżach, nauka Pythona czy R wydają się koniecznością dla kogoś kto chce pozostać na czasie. Poświęcam każdego dnia godzinę lub więcej na poznanie podstaw, a później zabieram się za coś trudniejszego. 

Fascynuje mnie fakt, że jeszcze w styczniu nie pomyślałbym o sobie jako osobie zajmującą się takimi rzeczami. Nie sądziłem, że czerwiec będzie miesiącem pozaczynanych rzeczy i kiedy absolutnie nie wiadomo co z tego wyniknie. Wspaniały czas i wspaniałe życie. Nietzsche kiedyś powiedział: Świat rzeczywisty jest o wiele mniejszy niż świat wyobraźni.

.
5 1 vote
Article Rating
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments