Green Velo Podlasie- Krytyczna recenzja 2020

green velo podlasie

Gren Velo- polecam czy nie? (tylko wady i zalety szlaku) 

Szlak rowerowy ciągnie się łukiem przez wschodnią Polskę. Green czyli zielony i velo czyli rower. Ale czy na pewno nazwa ma odzwierciedlenie w rzeczywistości? Wydane miliony euro na szlak były tego warte? MOJA KRYTYCZNA RECENZJA

Co warto wiedzieć? 

Green Velo to wschodni szlak rowerowy, przebiega przez pięć wschodnich i jednocześnie granicznych województw. Z tej listy wyjątkiem jest tylko woj. Świętokrzyskie, które nie jest graniczne. Szlak wraz z ścieżkami łącznikowymi ma 2000 km. Poprowadzony został wzdłuż dróg, wydzielonymi pasami, drogami leśnymi i polnymi, kostką i nawierzchnią bitumiczną. Przejeżdżając cały szlak mamy możliwość odwiedzenia najważniejszych kompleksów przyrodniczych wschodniej Polski. Do dyspozycji rowerzystów jest strona www i aplikacja mobilna. 

Mój  Green Velo w liczbach 

2019– 20km odcinek podczas wycieczki po Podkarpaciu, odcinek Niziny-Przemyśl
2020– 230km odcinek Białystok-Suwałki
Będę się skupiał na tym odcinku z 2020r. :
4 dni 
3 nocy 
3 parki narodowe 
9 głównych atrakcji 

Moje Doświadczenia

W tej recenzji będę się skupiał głównie na trasie z 2020 bo na niej spędziłem więcej czasu.  

  1. Przydało by się zaplanować trasę. W ułatwieniu tego przydała by się strona www GV (Green Velo), mamy do dyspozycji mapkę  z zaznaczonymi szlaki i szlakiem głównym GV również na mapie można znaleść noclegi i atrakcje. Strona GV nie zawsze prowadzi po szlaku GV co jest zaskakujące. Trzeba samemu wprowadzić nazwy miejscowości w Google Maps i sprawdzić odległości= strata czasu
  2. Pierwszym problemem był brak odpowiedniej ilości oraz dokładnej lokalizacji noclegów. Co mi po tym, że GV pokazuje mi noclegi 15 km od szlaku głównego? W konsekwencji sam szukałem noclegów- w moim wypadku pól namiotowych= dodatkowy poświęcony czas 
  3. Dojechaliśmy z Krakowa do Białegostoku i chcemy wyjść z dworca. Problem w tym, że nad torami jest kładka. Ostatnie o czym marzymy to w 30 stopniowym upale nosić straszliwe ciężkie rowery po schodach. Po rozmowie z Panem ochroniarzem okazało się że na jednej z kładek jest „rynna”??? Do wprowadzeniu rowerów. Była tak wąska że rower ledwo nie zahaczał o poręcz. Po co o tym pisze? Ano po to, że jak się robi taki szlak to trzeba też wpaść na pomysł jak ludzie mają dojechać do punktu startowego. Wystarczy zrobić dobre wjazdy/ zjazdy i oznaczenia * ** 
     *w Białymstoku współczuję każdej osobie niepełnosprawnej, która chce jechać na dworzec. Dla was to miszyn imposibul. 
** w Przemyślu też targałem się z rowerami po schodach. 
centrum Białegostoku

4. Wyjechanie z Białegostoku zajęło nam 10km i mnóstwo czasu. Wyjazd jest fatalnie oznaczony. Z centrum nie mogłem się połapać jak jechać 

5. Od Białegostoku szlak prowadzi ścieżką z kostki. Kostka jest wypłukiwana i się zapada oraz zarasta trawą. Na wysokości Choroszczy była malutka tabliczka, że nie ma mostu na rzece i nie ma przejazdu. Jakbyśmy nie mieli akurat postoju tobyśmy przegapili a informacji na ten temat w internecie brak. Później to było bardzo green bo jechaliśmy wzdłuż drogi szybkiego ruchu. 

ścieżka z kostki na szlaku Green Velo
most na Narwią

6. Najciekawszą rzeczą na nazwijmy to pierwszym odcinku drogi było miasteczko Tykocin. Dawna pożydowska mieścina. Akurat w tym wypadku szlak GV przechodził przez sam środek miasta. 

7. Spaliśmy w okolicach Tykocina. Drugiego dnia dalej kierowaliśmy się na zachód. Chwilę jechaliśmy po asfalcie, miałem włączoną nawigacja Google Maps bo tak mi jest wygodniej. Okazuje się, że w żaden sposób szlak nie jest zaznaczony w Google i Google prowadzi zupełnie innymi drogami. Przez ten odcinek Green Velo wiedzie polnymi szutrowymi drogami, których jest absolutne zatrzęsienie na Podlasiu. Takie drogi miejscami zawierają piach przez co rower zachowuje się jak balerina na parkiecie oraz muldy? Takie nie wiadomego pochodzenia wałki ze żwiru położone w równych odstępach (stawiam na kosmitów) co powoduje trzęsienie się roweru. 

żydowski Tykocin

8. Dojeżdżamy do brzegu Narwi i jest pierwszy znak z ilością kilometrów. Tego mi bardzo brakuje na GV systemu komunikacji poprzez znaki z cyklistami jak na autostradzie. Łomża 48km, Łomża 32km, Łomża 17km itp. Wtedy znak kierunek jazdy i ile mi zostało do danego „głównego” punktu. Warto w tym momencie wspomnieć o MORach czyli miejsc odpoczynku rowerzystów. Za każdym razem są to bardzo podobne przybytki. Jak wygląda MOR: Altana, stoły, stojaki na rowery, kosze na odpady segregowane w 70% bez worków, czasami toitoi. Zdecydowanie brakuje więcej toalet oraz może kraników z wodą. Nie za bardzo rozumiem decyzję aby w MORze była tablica ze szlakiem na Warmi czy Lubelszczyźnie. Mnie by bardzie interesowały lokalne atrakcje i zjazdy do nich. 

Jedna z budek MORu

9. Kolejnym naszym etapem było odbicie na północ i przejazd Carską Drogą przez Biebrzański Park Narodowy. To zdecydowanie godny do polecenia fragment Green Velo. Jedzie sie wielu kilmetrów praktycznie cały czas lasami a później bagnami. Pośrodku tych bagien są dwie atrakcje drewniana kładka zupełnie na środku bagna (Długa Luka) oraz wieża widokowa (Bagno Ławki) z której widać totalny bezkres szumiącego trawami rozlewiska. 

Długa Luka- ścieżka pośrodku bagien
Wieża widokowa w Biebrzańskim PN

10. Po noclegu w miejscowości Wroceń nad piękną Biebrza jedziemy dalej. Green Velo prowadzi tu skrajem Biebrzańskiego PN meandrującą szutrową drogą. Wspólnie stwierdziliśmy, że to jeden z najpiękniejszych momentów tej całej wyprawy. Jak okiem sięgnąć rozlewa się leniwie Biebrza na pola i liczne tutaj pastwiska. Można wypatrzeć mnóstwo bocianów. 

szutrowa droga pośrodku Biebrzy

11. Tego samego dnia mieliśmy dojechać do Augustowa a co za tym idzie jechać wzdłuż Kanału Augustowskiego. Ten wspaniały obiekt hydrotechniki można podziwiać miedzy innymi z mostku nad kanałem w miejscowości Dobrzyń. Sam Augustów nie powala na kolana. W mieści znowu zgubiliśmy szlak dodatkowo część główna miasta wyłożona jest kastą granitowa co utrudnia jazdę. Jednak później jak wjechaliśmy na szlak rowerowy do około jeziora Niecko i tam było już spokojnie i pięknie. 

Śluza na kanale Augustowskim

12. Odbiliśmy z GV bo prowadzi straszna pętlą do Suwałk i zdecydowaliśmy się na nocleg w Bryzgielu i później szlak łącznikowy wzdłuż jeziora Wigry aby znowu połączyć się z GV. Idea tych szlaków łącznikowych bardzo mi się podoba bo prowadzą mniej utartymi ścieżkami a mogą być bardzo ciekawe. Ten szlak wokół jeziora był całkiem w porządku, jechałem szlakiem zielonym a później czerwonym do klasztoru w Wigrach.  

Jezioro Wigry w tle

13. Klasztor pokamedulski w Wigrach bardzo chciałem zobaczyć ale mocno się zawiodłem. Wejście jest drogie a wnętrza nie rekompensują wydanej kwoty. Dodatkowo klasztor jest tylko 1km o szlaku GV a nie ma żadnego stojaku. ŻADNEGO!!! Jakim cudem? Przecież to oczywiste, że jakieś 95% rowerzystów będzie chciało zobaczyć ten klasztor. 

14. Od Wigier do Suwałk jedzie się wzdłuż drogi wojewódzkiej, po prostu jeździ więcej samochodów. Trasa rowerowa prowadzi po dedykowanej wyłącznie dla rowerów nawierzchni. 

Centrum Suwałk

Jak wyglądał mój odcinek szlaku 

(głównie jakość nawierzchni) + kilometraż +noclegi 

Etap I 

Kraków-(pociag)-Białystok-Tykocin- Kaczorowo 35km

Głównie drogami z małym ruchem. Nocleg w Kaczorowie w porządku. Do dyspozycji lodówka, czajnik, garaż na rowery i brudny prysznic. Koszt 60zł 1noc/3 os/ 1 namiot

Kemping w Kaczorowie

Etap II 

Kaczorowo- Strękowa Góra- Carska Droga-Osowiec Twierdza- Goniądz-Wroceń 77km

Od Strękowej Góry cały czas drogą z małym ruchem pośrodku bagien i lasów. Nocleg w miejscowości Wroceń Dolina Biebrzy bardzo w porządku. Do dyspozycji prywatne zejście do Biebrzy, możliwość wypożyczenia tratwy czy kajaka, prysznic na żetony (5min 5zł). Koszt 45zł 1noc/3 os/ 1 namiot

Kemping w Wroceniu

Etap III 

Wroceń- Augustów- Bryzgiel 

Głównym miastem na trasie był Augustów, który mnie jakoś specjalnie nie zachwycił. Później trzy razy padał deszcz jednak zdecydowaliśmy się znacznie przedłużyć trasę i dotrzeć nad jezioro Wigry. Nocleg w Brygielu w ośrodku Widok był trochę dziwny o czym mówię we vlogu. Do dyspozycji gości są kajaki do wypożyczenia, prysznic na żetony (5min 5zł) i bardzo droga restauracja. Koszt 75zł 1noc/3 os/ 1 namiot

strefa sanitarna na kempingu „Widok”

Etap IV 

Bryzgiel-Wigierski PN-Wigry- Suwałki- (pociąg)-Kraków 

Tutaj już króciutki 30km końcowy odcinek trasy. Spokojnie dojechaliśmy do Suwałk i ruszyliśmy. Drogę powrotną do Krakowa. 

Czy warto? 

Zdecydowanie tak! To była wspaniała przygoda, niezwykle miło i aktywnie spędziłem te trzy dni i chce więcej. Pokazałem dużo wad szlaku bo jeżeli chcemy stworzyć szlak, który będzie dorównywał tym z Niemiec czy Austrii to musimy krytycznie patrzeć. To mój obowiązek aby pokazać to takie jakie jest. Nie mniej każdemu polecam wyrwać się chwilę z miasta i przeżyć coś takiego.