DOBCZYCE, Pogórze Wielickie na rower

pogórze wielickie

Pogórze Wielickie

Dzisiaj wpis z serii Kraków na rower! Dzisiaj na tapet bierzemy malownicze pogórza wielickie. Ostatnio w ramach treningu pojechałem na dawno już odkładaną wycieczkę Wieliczka-Dobczyce. Stwierdziłem, że zaoszczędzę trochę czasu i podjechałem pociągiem podmiejskim do Wieliczki, koszt to około 6zł + 3zł opłaty za rower. Szybko, komfortowo i są wygodne stojaki na rowery.

podjazd górski

Trasa

Trochę pomieszałem z tą trasa więc zobacz dokładniej na mapie:

 

Od Wieliczki od razu bardzo ostro startujemy pod górkę. Miała to być najcięższa trasa jaką kiedykolwiek przejechałem. I tak właśnie było, chociaż sporo jeżdżę na dwóch kółkach to te „górki” były dla mnie jak Czomolungma. Dałem radę. Wjechałem na jedną górkę, później 2 minuty zjazdu i kolejna. Dałem radę. I tak do Dobczyc. Te górki są naprawdę spore, tak że spokojnie można się rozpędzić do 50km/h.

widok wieliczka

Te wielki trud wynagradzają rozciągające się w oddali rozległe panoramy na Beskidy. Jechałem krajówką 964, trochę za dużo samochodów jak dla mnie. Po drodze mijam świeżo zaorane pola, lany słoneczników i stare sady.

pole słoneczników

zeschłe liście

Gdy jechałem tą drogą od razu wiedziałem, że nie będę ją wracał, takie tłoczne drogi to nie moje klimaty. Wybrałem o wiele spokojniejszą i trochę dłuższą trasę przezGorzków. Tam już tylko sporadycznie mijały mnie samochody. Wokoło same lasy i pola. Większość wsi totalnie wymarłych, nie było żywej duszy. Co jakiś czas osamotnione kapliczki przydrożne. Droga pachniała snopkami siana i pełnią lata. Doznania bardzo proste ale piękne w swej niezłożoności.

dawne sianokosy

wiejska kapliczka

Dobczyce

Same zaś Dobczyce to niewielka mieścina zbudowana po obu stronach Raby. Na tej właśnie tanie zbudowano jedną z kilku małopolskich tam i zarazem elektrowni wodnych. Za tamą ciągnie się Lazurowe jezioro Dobczyckie. Można przejść koroną zapory ale tylko w sezonie letnim od 11:00 do 21:00.

jezioro dobczyckie

tama dobczyce

tama dobczyce

Powyżej zapory góruje zamek. Zamek nie robi jakiegoś piorunującego wrażenia, ewidentnie widać, że lata świetności ma już dawno za sobą. Kilka sal nawet z ciekawą ekspozycją gdzie możemy się dowiedzieć, że zamek zbudował rycerz Mieszka l Dobek. Od jego imienia pochodzi też nazwa miejscowości. Bardzo ładna jest zamkowa kaplica z dużym oknem z widokiem na zalew.

zamek dobczyce

kaplica zamkowa

zamek dobczyce

Obok zamku postawiono „skansen” bo jest to tylko kilka chat z raczej skąpą ekspozycją. Brak tutaj funduszy na rozwój. Całość jest zadbana i rosła ładne wiejskie kwiatki.

skansen dobczyce

Powyżej skansenu, kilkanaście metrów w górę widać wzniesiony w 1828 roku kościół pw. św. Jana Chrzciciela. To mój absolutny dobczycki faworyt. Kościół zamknięty jest na cztery spusty, na terenie kościoła cisza oraz niezmącony spokój. No chyba, że przez szum liści leciwych lip i dębów oraz świergot ptaków. Ja tam zrobiłem sobie pół godzinną przerwę. Kilka metrów od wejścia rośnie gruba i opleciona bluszczem Lipa Marysieńka.

kościół dobczyce

lipa marysieńka

Kawałek od kościoła znajduje się piękny, stary drewniany dom. Kocham takie obiekty a jeszcze bardzie cieszy mnie to , że są ludzie, których che się restaurować i podnosić z ruin takie zabytki. Coś naprawdę pięknego, doceniam to bardzo. Wokół chatki stare jabłonie, grusze, samotna studnia i resztki dawnych murów obronnych.
lipa marysieńka

stary dom

stara jabłoń

W Dobczycach zjadłem przepyszny krem pomidorowy z świeżutką mocarellą. Bardzo polecam restauracja „Cafe Rucola” w basenie miejskim.

kamienna figura