Babia Góra- wejście

Babia góra

Szczerze już jakiś czas temu postanowiłem, wejdę na Babią. Nie wiem dlaczego ta góra mnie do siebie przyciągnęła. No i właśnie w sierpniu tego roku udało mi się wejść na potężny szczyt i podziwiać piękną przyrodę Babiogórskiego Parku Narodowego. Ale od początku…

Trudne wejście.

Po przyjechania wita nas świeże, zimne i świdrujące zatoki górskie powietrze. Jest dość zimno jak na 10 rano. Startujemy z Przełęczy Krowiarek. Parkujemy samochód- 15zł za dzień o udajemy się do kasy płacimy za bilety. Honorowane są tutaj Karty Dużej Rodziny wstęp bezpłatny.

Kierujemy się czerwonym szlakiem w górę po ułożonych z kamieni schodów. Tak droga wygląda właściwie do pierwszego punktu widokowego- szczytu Sokolicy. Idzie się przez piękne świerkowe lasy. Cały podszyt szczelnie wypełniają lekko falujące paprocie i już dojrzałe borówki. Taka zieleń od razu motywuje do życia i wspinaczki. Bardzo miła odmiana po przebywaniu w betonowych przestrzeniach.

błotnista droga

Po drodze zaliczyłem jedna małą burzę. Mnie się udało wejść na Babią za pierwszym razem (o czym dowiecie się później) ale np. mój tata wchodził na Babią 5 razy i za piątym miał ładną pogodę! Piękne było patrzeć jak delikatne krople uderzają w małe listki borówki. To był chyba najbardziej magiczny moment w trasie na Babią i mój ulubiony moment filmu, który tam nagrałem:

 

Od Sokolicy szlak staje się nieregularny, brak kamiennych schodów i od razu wchodzimy w piętro krzaków kosodrzewiny. To też moment, gdzie zaczynają się rozległe panoramy na okolicę. Dochodzimy na szczyt po drodze mijając Kępę i Główniaka. Mamy tylko chwilę, bo w oddali widać kolejną burzę.

widok z Sokolicy

kamienie do wyznaczenia szlaku w zimę

górskie rośliny

Ale pomino deszczu i innych niedogodności stanąłem na szczycie Diablaka na własnych nogach!

szczyt zdobyty!

Jeszcze trudniejsze zejście

Schodziłem w stresie i bardzo szybko żeby burza tylko nie złapała mnie na otwartej przestrzeni. Dużo nierównych kamieni, łatwo o skręcenie kostki. Schodziłem również czerwonym szlakiem do schroniska Markowe Szczawiny. Mokre kamienie i burzowe chmury. Gdy już sporo zszedłem widać było wianuszek chmur owiniętych wokół wierzchołka i trzaskające co chwila pioruny. Ale dotarłem do schroniska.

babia góra we mgle

Ohydne schronisko

Było to jedno z najgorszych schronisk w jakim byłem. Za toaletę trzeba płacić co się w schroniskach rzadko zdarza. Nie obrażając nikogo, ale mam wrażenie, że na kuchni pracują same mapety. Żurku z przerżniętą na pół kiełbasą jeszcze nie jadłem. Z drugim daniem nie było lepiej. Rozgotowane pierogi, placki ziemniaczane z praktycznie z samej mąki i porąbane bądź jak ogórki na mizerię. Syf i ohyda. Deklasuje to nawet zupę porową na Słowacji.

No nic, zjadłem i już w deszczu ruszyłem spokojnym niebieskim szlakiem do parkingu. Do około las spowity oparami gęstej jak duchy lasu mgła… Ostatnio odwiedziłem sporo ciekawych miejsc możesz sprawdzić😉

leśne duchy